strzałka - idź do góry strony

Historia rodziny Schymallów

Historia rodziny Schymallów

Historia z zębem w tle albo jak i dlaczego zrobiony jest Chorzów - i co ma do tego rzeczony ząb.

 

PROLOG:

EMIL STOLLE (burmistrz 1898-1917): Konigshutte, Królewska Huta, Chorzów. Wieś, miasteczko, miasto! Hutniczy matecznik, górnicze zagłębie, blokowioska z wielkich płyt. Kraina wygasłych wulkanów! Betonowa dżungla! Kotlina Dinozaurów! Konigshutte, Królewska Huta, Chorzów. Twoje miasto! I Twoje i Twoje i Twoje też! Moje miasto! Chorzów… Jeśli myślisz, że o moim mieście wiesz już wszystko to jesteś w błędzie! Znaleźliście się we właściwym miejscu o właściwej porze. Przed Wami ponad 200 letnia podróż w czasie! W jej trakcie zrozumiecie sposób działania miasta. Jak to zwykle bywa w tego typu historiach czyha na Was wiele pułapek i zagadek! Misja jest jedna! Poznać historię Chorzowa! Zrozumieć sposób jego funkcjonowania! Zaprojektować jego przyszłość! To już trzy misje. Ale nade wszystko jesteście tutaj po to by pomóc mi odnaleźć ten przeklęty złoty ząb! Mówię całkiem serio. Przedstawiłem się? Emil Stolle! Tak, ten Emil Stolle! Burmistrz Królewskiej Huty. I nie – nie jest to mój ząb. To Twój ząb, nasz ząb, ząb czasu! Bez niego nie będę w stanie powrócić do odpowiedniego rozdziału historii. Ale od początku!

Nakreślmy sobie oś czasu i miejsca. Znajdujemy się w abstrakcyjnym roku 2021, w którym to ludzie podróżują samolotami częściej niż pociągiem (o ile akurat pozwala na to zaraza), a po wielkich kominach hutniczych nie ma już śladu. Stoimy na skrawku ziemi na którym obecnie znajduje się kamienica. Niegdyś mieściła się tu restauracja, jeszcze wcześniej jadłodajnia, a przed nią kuźnia i pole pszenicy. Do niedawna w kamienicy tej mieszkali jeszcze członkowie rodziny Schymalla… Szymałów! Wyjechali na wczasy międzygalaktyczne, więc podlewam im kwiatki… A może tak jak ja są już na tropie złotego zęba? Rodzina Szymałów od blisko 200 lat niestrudzenie gromadzi wskazówki i dowody, które mają pomóc im w rozwiązaniu tej zagadki. Wszystkie moje radary wskazują, że to właśnie w tym mieście znajduje się ów przeklęty złoty ząb! Zanim wejdziemy do mieszkania Schymallów, przedstawcie się i zaznaczcie skąd przybywacie. Stanu uzębienia sprawdzać nie będziemy… Przynajmniej na razie!

Skupcie się! Odtąd każde słowo będzie potencjalnym kluczem do rozwiązania zagadki! Wejdźmy do środka kochani…

 

I (1825)

Czego szukamy? Sensu. Szczęścia i … zęba. Złotego zęba czasu! Rozejrzyjcie się dokładnie! Wygląda na to, że 2020 rok dał się Wam we znaki, zupełnie straciliście kolory… Niczego nie dotykajcie! Potomkowie rodu Schymallów to szczwane bestie! Od początku! Zamieszanie dziejowe rozpoczyna się w roku 1825, kiedy to kowal Johann Schymalla z Morgenrothhütte poza podkuwaniem koni i wyrabianiem narzędzi postanawia zająć się także wyrywaniem zębów… Na jego prymitywnym fotelu dentystycznym lądują wszyscy okoliczni mieszkańcy. Chłopi, bogacze, bez różnicy i bez znieczulenia… Na fotelu tym ląduje także Theodor Erdman Kalide - człowiek tak bogaty, że wszystkie jego zęby lśnią blaskiem silnym jak żywy ogień. To jego nienaturalnie wręcz złoty ząb wyrywa pewnego dnia Johann Schymalla, a piekielny ból temu towarzyszący stanie się przekleństwem dla nierozważnego losu kowala i jego potomnych. Ślad ugryzienia po zabiegu pozostanie na przedramieniu kowala do jego śmierci. Drogocenny ząb ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego poszukiwania potrwają kolejne 200 lat... Rozgoryczony bogacz rzuca wówczas na Johanna serię przekleństw dziejowych. Nieświadomy przyszłych nieszczęść Johann żeni się z Anną z Królewskiej Huty z którą zamieszkuje wówczas w Maciejkowicach. Stan uzębienia żony Johann ocenia na dobry. Z pozoru los sprzyja Państwu Schymalla. Żyją skromnie z kuźni i uprawy ziemi. Jednak aż siedmioro z dziesięciorga ich dzieci pada ofiarą ospy i cholery. Smutne to czasy. Kilka lat po incydencie Johann przypomina sobie o zaginionym zębie Kalidego. Ludzie we wsi zaczynają mówić wówczas o tym, że z ziemi bije tajemnicze źródło ognia, które rozpala piece w działającej nieopodal hucie. O! Proszę jak zmienia się krajobraz! W sielskim wiejskim pejzażu wyrastać zaczynają kominy. Johann poprzysięga, że odnajdzie piekielny ząb chociażby po to by nie musieć samemu rozpalać od nowa pieca w swojej kuźni… Byliście kiedyś w pracującej hucie? Nie? To znaczy, że nie wiecie jak gorąco bywa we wnętrzu wulkanu!

 

II (1850)
No dobrze, początek już znacie. Sprawy nabierają rumieńców w 1850 roku, kiedy to w tajemniczych okolicznościach Kalide znika. Jako, że Schymallom coraz trudniej jest wówczas związać koniec z końcem Johann postanawia odnaleźć Kalidego za wszelką cenę. A nuż na miejscu wyrwanego złotego zęba wyrósł mu nowy? A może pozostałe zęby także zamieniły się w ogniste złoto? Ileż w końcu można jeść tylko zboża i warzywa? Rodzina może pozwolić sobie na zjedzenie mięsa na obiad raz w tygodniu, a choroby nie znikają … Ogniste zęby mogłyby pomóc utrzymać podupadającą kuźnię. Kominy okolicznych zakładów coraz wyższe, a zarobki coraz niższe… W mieszkaniu Schymallów zachowały się trzy anonimowe donosy z opisami potencjalnych lokalizacji ciała nieboszczka, o! Listy odczytać  może jedynie kobieta. Jest! Proszę włożyć okulary…  Potrzebna będzie nam mapa! Zaraz zaraz… Gdzieś tu w kredensie widziałem jakąś mapę… Gdzieś tu była… Mapa! Szukamy mapy! Map dotykać mogą tylko mężczyźni! Ostrożnie! O! Tutaj się schowały… Szukamy mapy z roku 1866!  Czas płynie nieubłaganie! Popatrzcie za okno, przecież od razu widać, że szukamy mapy z 1866 roku! Jest! Doskonale! Chyba nie myśleliście, że będzie tak prosto? Nic tu nic nie widzę! Zmieniamy perspektywę! Za mną! W czasie podróży dziejowych zachowujemy absolutną ciszę! Nic z tego… Może gdyby dzieci Johanna: Paul, Heinrich i Agnes pomogli mu w poszukiwaniach ich rezultat byłby bardziej spektakularny… Wracają zatem do mozolnej pracy w polu. Tymczasem pocztą pantoflową do Maciejkowic dociera wieść, że w kopalni “Koniggrube” dobrze płacą. Paul i Heinrich decydują się na pracę w oddalonym kilka kilometrów zakładzie. Drogę tę pokonują jak? Piechotą! W Chorzowie poznają bliźniaczki - Annę i Hedwig. Po ślubie bracia otrzymują od kopalni mieszkania na osiedlu robotniczym - w kolonii. Warunki lokalowe dobre, do pracy dla odmiany blisko, a obok domu ogródek. Czegóż chcieć więcej? Tak, wiem… złotego zęba!

 

III (1867)
Rozgośćcie się. Po śmierci kowala Johanna i jego żony Anny w roku 1867 świat Schymallów ma już swoje centrum w Chorzowie. Bracia wrastają w robotniczą społeczność.  W tym okresie Schymallów jest już tak dużo jak gwiazd na niebie - każdy z braci poszczycić się może 9 potomstwa! Dzieci uczęszczają do szkoły co jest jednak sporą zmianą. Do niedawna ich rodzice do szkoły chodzili tylko zimą, gdy akurat nie musieli pracować w polu. To właśnie zimą zachorowuje najmłodsza córka Heinricha. Wówczas cała rodzina stara się znaleźć lekarstwo. No chyba pomożecie… Gdzie mama trzyma lekarstwa w domu? Heinrich pośród pamiątek po rodzicach odnajduje zielnik matki, która specjalizowała się w przygotowywaniu naparów dla cierpiących pacjentów męża. Uzdrawiającą recepturę Anny odnajdziecie w mieszkaniu, spieszcie się! Myślicie, że to naprawdę pomogłoby komukolwiek? Szczerze wątpię… Choć herbata całkiem niezła. Magia opowieści. Hannie, bo tak na imię miała córka Heinricha pomógł lekarz z górniczej ubezpieczalni. A może zwykły fart… W każdym razie można na chwilę zapomnieć o rodzinnej klątwie. Przy okazji znaleźliście za to chyba coś naprawdę interesującego… Pilnujcie znaleziska, kto wie kiedy Wam się przyda! Jeśli zastanawiacie się dlaczego wciąż rozmawiamy po polsku odpowiedź jest prosta - Schymallowie w domu rozmawiali wówczas po polsku, a w szkole i pracy po niemiecku. Jesteśmy w okolicy 1867 roku! Świat naprawdę wyglądał wówczas inaczej… Pokrętne czasy… Przemysłowcy nie troszczą się wówczas zbytnio o swoich pracowników, a praca w kopalni jest naprawdę ciężka. Pieniędzy nie przybywa, a rodzinę wykarmić i ubrać trzeba! Zupełnie jak Was! Ile masz rodzeństwa? Jedną siostrę? Phi! W 1867 roku miałbyś siedem sióstr i 4 braci! To właśnie ciężar utrzymania dużej rodziny zachęca Heinricha i Paula do zmiany pracy. Słowem - przeprowadzka! Dokąd? Do Konigshutte! Do miasta! Wszystko to dla lepszych zarobków. Gdzie? W hucie Konigshutte! Kopalnię zamieniamy na hutę! Pakujcie rzeczy i ruszamy w drogę! W rok 1880!

 

IV (1880)  
Kochani, mały ogląd sytuacji. Ostatnio byliśmy tu w okolicy 1866 roku, przez te 20 lat świat odrobinę się zmienił. Kryzys gospodarczy! W szkołach tylko język niemiecki. A po polsku? Po polsku rozmawiamy tylko w domowym zaciszu. Dla was uczynimy wyjątek…. Wilhelm i Stanisław, synowie Paula pracują w hucie Konigshutte, nowoczesnym zakładzie w nowoczesnym mieście. Ilekroć spoglądają na ogień buchający w piecach przypominają im się opowieści dziadka Johanna o zaginionym złotym zębie, bijącym blaskiem tak silnym jak słońce. Powraca wówczas gorączkowa fascynacja i chęć odnalezienia skarbu. By ostudzić ów zapał lekarz zakładowy wysyła braci wraz z żonami do wód leczniczych do Bad Reinerz (Duszniki Zdrój). Ostatnie oszczędności, zapomoga z kasy ubezpieczeniowej i mkną dorożką do Świętochłowic na dworzec kolejowy. Ta wieś nie przypadła im do gustu - gdzie tam jej do Konigshutte pełnego eleganckich sklepów i towarów! Ale za to właśnie tam ulokowana została stacja kolejowa ważniejsza nawet od tej w Konigshutte. Stąd odjeżdżają pociągi do Breslau (Wrocławia), a po przesiadkach do Berlina czy zagranicznego wówczas Krakowa. Jadą trzecią najtańszą klasą w pociągu pośpiesznym. W Breslau przesiadają się na pociąg do Glatz, dalej dorożkami do uzdrowiska. Pierwsza podróż pociągiem w historii rodziny Schymallów! No to pokażcie co spakowaliście na pobyt w uzdrowisku! No już chwytajcie za walizki, przecież klucze już macie! Przez te podróże w czasie zrobił nam się tu niezły dziejowy bałagan! Bądźcie czujni gdzieś w tych walizkach może przecież znajdować się złoty ząb lub przynajmniej podpowiedź gdzie go szukać... O! Twarzowo, prawda? Piękne czasy! To rok 1898. Pierwszy rok w którym sprawowałem urząd burmistrza w Królewskiej Hucie. Wtedy też po raz pierwszy udało mi się na własne oczy zobaczyć złoty ząb! Ha! Schymallowie daliby się pokroić za informację gdzie go wówczas znalazłem! Złośliwi mówili, że to dzięki niemu zdobyłem urząd… Rozpalił we mnie piekielne zamiłowanie do władzy. Prawda jest taka, że byłem w jego posiadaniu jedynie przez moment. Zniknął równie szybko i tajemniczo jak się pojawił. Mówiono, że wywieziono go na Zachód Europy...  Wróćmy jednak do zadania! Doskonale! 231413! Mam nadzieję, że wszyscy zapamiętaliście ciąg cyfr! Jest ryzyko, że ten kod uratuje Wam kiedyś życie! W dwuszeregu zbiórka! W lewo zwrot, za mną marsz! Żartowałem… Nie musimy już tylko maszerować. Sami zobaczcie!

 

V  (1905)
Rok 1905 obfituje w nowe rozwiązania! Dyliżansy, rowery, tramwaje! Do Konigshutte tramwajem przyjeżdża sam Wojciech Korfanty! Piszą o tym we wszystkich gazetach! Sami zobaczcie! Stanisław, syn Paula angażuje się w kampanię wyborczą Korfantego i czyta od kilku lat polskojęzyczną prasę. Jego brat Wilhelm zajęty jest w tym czasie wychowywaniem 12 dzieci. Tak tak… Gromadka się powiększa. Choć dzieci są bardzo zdolne tylko dwóch synów może wysłać do gimnazjum humanistycznego do Bytomia. Z okien tramwaju chłopcy obserwują robotników dojeżdżających do zakładów rowerami. Starszy syn Carl kończy teologię w Breslau i zostaje wikarym we wsi Zabrze. Młodszy Johann wyuczy się greki i łaciny by udać się do pracy w wytwórni wagonów w Konigshutte. Bystrość zaowocuje nowym stanowiskiem i mieszkaniem. Johann czuje się mieszczaninem i w duchu niemieckiego patriotyzmu wychowuje 8 swoich dzieci. Rodzina raz w tygodniu może pozwolić sobie na to by pójść do kina na seans ruchomych obrazów, gdzie poza śmiesznymi filmami prezentowano również kroniki filmowe. Świat zaczyna się powoli kurczyć, a wieść o katastrofie Titanica staje się sensacją nawet w Konigshutte! Film o Titanicu widzieli wszyscy, zerknijcie do prasy! Pamiętajcie każde słowo może być kluczem do rozwiązania zagadki!

 

VI (1914)
Akcja mobilizacja! W roku Pańskim 1914 świat gna do przodu, miasto się zmienia. Pociągi jeżdżą już wówczas często i szybko, ulicami mkną elektryczne tramwaje, a w kranach mamy już wodę! Przekrój ówczesnego miasta jest imponujący! Sami zobaczcie! Rok 1914 był rokiem, w którym wraz z wiszącą w powietrzu wojną powraca fama złotego zęba. Nawet Papież nie domaga. Stanisław przeczuwając zbliżające się nieszczęście w pełni oddaje się poszukiwaniom zęba. Im bardziej zawzięcie go szuka tym świat szybciej się kurczy... Już nawet podróż do Berlina przestaje być wielką wyprawą. Elektryczność zmienia świat nieodwracalnie! Jadwiga - jedna z córek Stanisława - wraz z mężem kupuje grunt po starej robotniczej kolonii i stawia na nim piękną kamienicę. W mieszkaniu znajduje się nawet telefon! Halo?! Antoni?! Braciszku… Ojcu wypadły nocą wszystkie zęby... Wracaj do domu! Niech ta wojna się już skończy! Stanisław często śni o tym gdzie znajdować się może ów przeklęty ząb… Miał chłop wyobraźnię, zresztą sami sprawdźcie… Stanisław wizjoner! Wielki z niego szczęściarz, w końcu traci jedynie zęby... Wielu ówczesnych poszukiwaczy złotego zęba rwie włosy z głowy snując domysły czy po katastrofie Titanica spoczywa on gdzieś na dnie Atlantyku czy też zakopany jest gdzieś na polu bitwy pod Verdun… Na piechotę - z pomocą żołnierzy powracających z frontu, konno, a może nawet i czołgiem - nie wiemy jak, ale powraca... Ząb powraca w te strony i bynajmniej nie oznacza to spokoju!

 

VII (1922)
I wojna światowa sieje spustoszenie wśród Schymallów. Ośmiu synów ginie na Wschodzie, a jeszcze inni pod wspomnianym Verdun. Co gorsza na świecie szaleje grypa Hiszpanka, która dziesiątkuje Europę i… szczęśliwie oszczędza Schymallów. Wystarczy już tych nieszczęść… W roku 1921 nawet spis lokatorów w kamienicy zmienia się dość znacząco… Ludzie z najbliższego otoczenia Schymallów  zaczynają wyjeżdżać, a do Konigshutte (od 1922 r. Królewskiej Huty) napływają urzędnicy, nauczyciele i technicy z Polski. Zerknijmy kim są nasi sąsiedzi i skąd do nas przybyli! We wszystkich gazetach pisze się wówczas o tym, że gdzieś w dalekiej Warszawie powstaje Polska. Na Śląsku Anna, Maria i Jadwiga, córki Stanisława angażują się w kampanię plebiscytową po polskiej stronie. Wyobraźcie sobie, że głos, który oddacie zdecydować ma czy będziecie mieszkać w Polsce czy w Niemczech, nigdzie się nie przeprowadzając. Na plebiscyt przybywają nawet dawno nie widziani wujowie z Zagłębia Ruhry, którzy przed laty wyjechali do Niemiec. Przywożą tu swoje rodziny i decydują się osiąść na stałe w Maciejkowicach, czyli tam gdzie zaczęła się nasza historia. Rozpoczynają pracę w powstałej niedawno na pograniczu z Chorzowem fabryce azotów. W mieście robi się ciasno, a krąg podejrzanych cały czas się poszerza. Zwariować można! Już nawet do dentysty ustawić się trzeba w kolejce! Ale ale...

 

VIII (1939)
Kochani! Przewędrowaliśmy już wspólnie ponad 100 lat, a zęba jak nie było tak nie ma… Jeśli daje o sobie znać to z całym impetem - jak wówczas, latem 1939... To było potwornie gorące lato! Zupełnie jakby ząb wędrował wówczas po całym świecie i przyprawiał o ból głowy niejednego nieszczęśnika.   Potrzeba nam szerszej perspektywy! Krótkie 17 lat istnienia Polski przynosi Królewskiej Hucie wiele dobrego - nowe budynki i miejsca pracy! Podatki trafiają do Katowic i Warszawy, a nie Berlina. Na ulicach widać coraz więcej samochodów, a Królewska Huta dzięki przemysłowi staje się jednym z najbogatszych miast w Polsce. Rynek usług kwitnie! Sami się przekonajcie! Proszę bardzo, oto i zwyczajowa lista sprawunków! Pamiętacie Antoniego? To z nim rozmawialiśmy przez telefon. Odkąd wrócił z wojny jest bardzo zajęty! Potrzebna mu Wasza pomoc. No to do dzieła!  Ha! Doskonale! Czułem, że jest gdzieś w pobliżu! Teren naszych poszukiwań się zawęża! Nie tylko Antoni Szymała jest Wam dziś wyjątkowo wdzięczny! Wracajmy do mieszkania! Dzieci Antoniego Szymały, Stefan, Aleksandra i Wojciech uczęszczają do gimnazjum przemysłowego w Królewskiej Hucie, dzięki czemu ich szanse na pracę w Hucie Batory są większe. Hola hola! Mili Państwo! Czy ktoś zorientował się, że w toku historii zmieniło się nazwisko naszych bohaterów?! Już od 1924 roku śledzimy losy rodziny Szymałów! Czas nam się kończy! O czym mam Wam jeszcze opowiedzieć? O tym, że II wojna światowa nie zniszczyła tego miasta? Czy o tym, że zburzono synagogę? Mało Wam nieszczęść?! Wspominałem, już że jeśli nie rozwiążecie zagadki złotego zęba w odpowiednim czasie to nie tylko nie wrócę do swojego rozdziału historii, ale i zniknę z niej bezpowrotnie?! Nie? No to teraz poczujcie oddech historii na swoich plecach! Jeśli ja zniknę to ktoś będzie musiał zająć moje miejsce! Ale o czym to ja?! Pamiętacie Marię? To jej synowi Adamowi pierwszego zęba koledzy wybijają podczas bójki jeszcze w gimnazjum klasycznym w Królewskiej Hucie. Kolejne dwa straci na treningach wychowania fizycznego pod czujnym okiem swojego nauczyciela Alfonsa Zgrzebnioka. Kiedy zostanie zawodnikiem KS “Ruch” nie da sobie już w kaszę dmuchać i to on wybijać będzie zęby innym zawodnikom podczas meczów. Razem z nim rodzina świętować będzie mistrzostwa Polski. Po latach dorosłe już dzieci Adama ze wzruszeniem wspominać będą wyczyny ojca na boisku.

 

IX (1955)
No spieszę się spieszę! Krążymy już w okół roku 1955! Szymałom nadal trudno otrząsnąć się po doświadczeniach związanych z II wojną światową. Kilkoro z nich wcielono do Wehrmachtu. Żydowskich sąsiadów wywieziono i słuch po nich zaginął. Adam wspiera niemiecki klub piłkarski F.V. Germania Konigshutte i po wojnie zostaje zmuszony do wyjazdu do Niemiec. Pamiętacie Antoniego Szymałę i jego dzieci? Stefan, Aleksandra i Wojciech Rodzina mieszka w centrum Chorzowa Starego. Aleksandra pracuje w sklepie spożywczym jako ekspedientka, a wieczorami uczy się by znaleźć pracę w administracji spółdzielni spożywców “Społem”. Stefan żeni się z córką górnika-reemigranta z Belgii. Zanim dostaną przydział na mieszkanie w nowym budownictwie gnieżdżą się z teściami w starym domu. Ich dwie córki studiować będą na Politechnice Śląskiej by pracować później w “Hucie Kościuszko”. Kiedy po raz pierwszy siostry widzą ogień buchający w piecach hutniczych czują w sercu ten sam żar jaki kowal Johann Schymalla czuł ponad sto lat wcześniej, trzymając w dłoniach piekielny złoty ząb. W siostrach budzi się chęć poszukiwań mistycznego zęba. Alleluja! Najwyższy czas! Proszą swojego wuja Wojciecha, który jest wziętym urbanistą o pomoc w rozwiązaniu rodzinnej zagadki. Wojciech ma wprawdzie dostęp do mapy zawężonego przez nas obszaru poszukiwań, ale zajęty jest pracą przy projektowaniu osiedla “Irys”. Przemysł w mieście rozwija się niebywale szybko, przybywa nowych pracowników, a w mieście brakuje dla nich mieszkań. Wojciech budować chce dla mas pracowniczych drapacze chmur. Jego żona, Irena, zaangażowana jest w pracę nad innym wyczekiwanym pomysłem - budowy estakady! Całe miasto staje się placem budowy. Rozkopane są ogromne połacie ziemi. Wprawny obserwator przy świetle księżyca dostrzeże dwie tajemnicze kobiece sylwetki, które przeczesują teren w poszukiwaniu rodzinnego skarbu Och gdyby tak móc odnaleźć źródło wiecznego ognia i ulokować je ponownie w Hucie Kościuszko! Może uchroniłoby to hutę przed nadchodzącym nieubłaganie kryzysem?

X (1980)
W latach osiemdziesiątych oficjalnie nikt już nie pamięta o złotym zębie. Piotr Szymała, wnuk Adama, piłkarza KS “Ruch” pracuje w administracji miejskiej. Jego ojciec Wiktor zapisuje się do partii, starając się przekonać żonę, że zapewnia przyszłość rodzinie. Wkrótce żegnają stare budownictwo by powitać upragnione 48m2 w “wielkiej płycie”. Siostra Wiktora, Róża na spacery ze swoim synem Tomkiem chodzi do Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Wy też chodzicie tam na spacery? Kiedy Tomasz dorośnie zostanie kierowcą autobusu. Dzięki temu jego rodzina podróżować będzie bezpłatnie “kultowymi czerwonymi autobusami”. Żona Tomasza, Natalia, pochodzi z okolic Lublina. Jej rodzice przyjechali do pracy do Huty “Kościuszko” jeszcze w latach siedemdziesiątych. Dostają mieszkanie zakładowe, w którym znajdują klucz do skrytki pocztowej z oznaczeniem 23...13  Natalia z dziennikarskim wręcz zacięciem postanowia dotrzeć do ludzi, którzy dysponują brakującymi liczbami z kodu! Brzmi znajomo? W zamian obiecuje podzielenie się zawartością skrytki. Co Wy na to? Przecież to może być to! To może być ten przeklęty złoty ząb! Natalia próbuje sprzedać historię lokalnej prasie, ale nikt nie dowierza mało wiarygodnym źrodłom. Historia pozostaje w rodzinie jako żartobliwa anegdota. O ironio! No przecież spieszę się spieszę! Drugi syn Wiktora, Józef pracuje w planetarium. Jest dumny, że może tłumaczyć młodzieży tajemnice kosmosu. Nawet on nie jest w stanie wyczytać z gwiazd kiedy powstanie wreszcie Drogowa Trasa Średnicowa, choć sam konstruuje urządzenia, które pomóc mają w przewidywaniu przyszłości. Po latach upierać się będzie, że przewidział wybuch “Solidarności”. Siła odśrodkowa tegoż wybuchu powoduje, że Wiktor wyrzuca legitymację partyjną. Po stanie wojennym ucieka do Niemiec i tam zmienia nazwisko na Schymalla.

 

XI (2005) 

Po 1989 r. likwidacji ulegają kopalnie, a huty trafiają w ręce prywatnych inwestorów. Wiele niepotrzebnych, jak się wówczas wydaje, obiektów znika bezpowrotnie z krajobrazu miasta, m.in. słynne kominy Huty “Kościuszko”. Koniec ery wielkiego przemysłu. Sterty gruzu, puste plamy na mapie. Wielka zmiana dla tysięcy Chorzowian zatrudnionych w hutach i kopalniach. Co dalej z ludźmi? Co z przestrzenią? Mnóstwo pytań na które do dziś nie znaleziono odpowiedzi. Ale wróćmy do Szymałów! W roku 2005 Józef Szymała, emerytowany pracownik planetarium wyjeżdża na stałe na Kaszuby, w rodzinne strony swojej żony. Z dala od blasku miejskich świateł obserwować będzie mógł nieboskłon. W międzyczasie trwa już budowa Drogowej Trasy Średnicowej. Córki Tomasza - kierowcy autobusu - przeprowadzają się do Maciejkowic i dopiero po długich latach orientują się, że postawiły dom na działce, gdzie niemal 200 lat temu mieszkali ich przodkowie. Anna, młodsza z sióstr, wyjeżdża na studia stomatologiczne do Poznania. Rodzinna klątwa zobowiązuje… Starsza Aurelia zostaje deweloperem i wraz z mężem Augustem, Niemcem z Nadrenii, budują osiedla na terenach po upadłych już zakładach przemysłowych. Dorabiają się błyskawicznie, ale ich dobra passa kończy się wraz z natrafieniem podczas realizacji jednej z inwestycji na tajemnicze wykopaliska, które wstrzymują budowę. Nie bez znaczenia jest fakt, że inwestycja ta realizowana jest na terenie po Hucie Kościuszko. Załamana Aurelia niepewna losów swojego przedsiębiorstwa postanawia wówczas wykorzystać niekonwencjonalne metody i wynalazki swojego krewnego Józefa Szymały. A nóż przepowiedzą nam przyszłość? Józef Szymała InPostem wysyła czym prędzej tajemniczą paczkę do Aurelii, a w niej…  Prawdziwe skarby… Sami zobaczcie!

korzystanie ze strony oznacza zgodę na pliki cookies - więcej informacji: pollityka prywatności
akceptuję